,,O rozwoju dziecięcego liczenia’’ -01.04.2020r. gr.III

 

Drodzy Rodzice!

Chcąc pomóc dziecku w nauce liczenia proponuję zapoznać się z opracowaniem wg. E. Gruszczyk – Kolczyńskiej i E. Zielińskiej ,, Dziecięca Matematyka”.

 

,,O rozwoju dziecięcego liczenia’’

Liczenie wywodzi się z rytmu i gestu wskazywania. Można się o tym przekonać w takiej sytuacji: dziecko ma już 8 miesięcy, siedzi pewnie i rozgląda się ciekawie. Wyciąga rękę w geście wskazywania i skłania dorosłego, aby popatrzył na obiekt budzący dziecięcą ciekawość. Tak długo pokazuje, aż dorosły popatrzy w tamtą stronę i coś powie. Wszyscy dorośli zachowują się podobnie. Także wyciągają rękę i pytają: Ta? (To? Ten?)Upewniwszy się, podają nazwę obiektu. Jeżeli znajduje się tam więcej niż jeden obiekt, używają także liczebników i stosują je jako zastępcze nazwy przedmiotów. Na przykład mówią: To jabłko i to jabłko. Jeden, dwa. Dwa jabłka. Towarzyszy temu zwykle gest wskazywania. Taki jest początek liczenia. Trzeba jednak sześciu lat intensywnych ćwiczeń, aby w umyśle dziecka ukształtowały się następujące umiejętności: -liczenie obiektów i odróżnianie prawidłowego liczenia od błędnego,- dodawanie i odejmowanie, najpierw na konkretach, potem na palcach i wreszcie w pamięci, -ustalanie, gdzie jest więcej, a gdzie mniej przedmiotów. Żeby nie pomylić tych umiejętności z tym, czego dziecko będzie się uczyło w szkole, nazywam je dziecięcym liczeniem. Wiele wskazuje na to, że dziecięce liczenie kształtuje się w umyśle dziecka w sposób podobny do tego, w jakim opanowuje ono gramatykę języka ojczystego. W obu wypadkach istotną rolę odgrywa wcześnie rozwijająca się zdolność do wychwytywania prawidłowości. Wiadomo, że małe dziecko wcześniej rozumie mowę niż wypowiada zdania. Dorośli potrafią porozumieć się już z półtorarocznym dzieckiem, chociaż mówi ono zaledwie kilka słów. Kiedy dziecko podchodzi do stołu, pokazuje

jabłko i mówi: Daj, doskonale wiadomo, co należy zrobić, aby zaspokoić dziecięce pragnienie. Porozumienie jest możliwe, bo w umyśle dziecka ukształtowały się już schematy komunikowania się w zakresie najważniejszych spraw. Na początku dziecko używa ich porozumiewając się w języku niewerbalnym: gestami, mimiką, ruchem ciała i gdzieniegdzie wstawia słowo. W miarę rozwoju schematy te wypełniają się słowami. Co więcej, słowa układają się w komunikaty zgodne z gramatyką języka ojczystego. Jest to możliwe dzięki temu, że dorośli wręcz zalewają dziecko słowami; od urodzenia mówią do niego, zachęcają do powtarzania słów, nagradzają za każdą próbę porozumienia się. Gdyby dorośli tak samo się starali rozwijać dziecięce liczenie, kształtowanie tych ważnych umiejętności odbywałoby się znacznie szybciej. Badania wykazują, że i tutaj dzieci najpierw przyswajają sobie prawidłowości, których należy przestrzegać przy liczeniu. Jednocześnie, choć powoli, uczą się liczebników i posługują się nimi licząc różne obiekty. Oczywiście nie wszystko dzieje się od razu. Najpierw dziecko wyodrębnia z otoczenia to, co chce policzyć. Może to uczynić wzrokiem albo gestem. Potem dotyka lub wskazuje przedmioty i określa je liczebnikami. Na początku nie przeszkadza mu, że poznało dopiero dwa słowa do liczenia: jeden, dwa. Wymienia je na przemian i pokazuje liczone przedmioty. Często na rytm dotykania nakłada mu się rytm oddechu i rytm bicia serca, dlatego niektórych przedmiotów dotyka więcej niż jeden raz.

W miarę ćwiczenia dziecko dąży do precyzji, zwiększają się bowiem jego możliwości poznawcze. Licząc, stara się przestrzegać reguły jeden do jednego: jeden liczony przedmiot, jeden gest wskazywania i jeden wypowiadany liczebnik. Zna już więcej liczebników i dotykając przedmiotów, mówi np. Jeden, dwa, pięć, siedem, jeden, dwa itd. Dba już o to, aby tak policzyć wszystkie wyodrębnione przedmioty. Gdy skończy liczyć, a dorosły spyta: Ile tu jest? Dziecko zaczyna ponownie liczyć. Czyni tak po to, aby pokazać dorosłemu rytm liczenia. Pytanie :„Ile?" odnosi się na tym etapie rozwoju nie do liczebników, lecz do czynności liczenia. Dlatego dziecko często mówi: Dużo, bo długo liczyłem. Mało, bo krótko liczyłem.

Jeżeli dziecko ma okazję do częstego liczenia, szybko zwiększa nie tylko zasób zapamiętywanych liczebników, ale także dbałość o wymienianie ich we właściwej kolejności. Dlatego nie przeszkadzamy już, że liczone przedmioty nie są ułożone w szeregu. Może policzyć także wtedy, gdy są zgrupowane, bo licząc porządkuje je poprzez wskazywanie i wymienianie liczebników. Dorośli nie zdają sobie sprawy, jak wiele doświadczeń w liczeniu dziecko musi zebrać, aby określić liczebnikiem, ile jest policzonych przedmiotów.

Musi między innymi wiedzieć, że ostatni wypowiadany liczebnik ma podwójne znaczenie:

-oznacza ostatni liczony przedmiot, np. to jest dziesiąty kasztan,

-określa liczbę policzonych przedmiotów, np. jest dziesięć kasztanów.

Na początku najważniejsze są osobiste doświadczenia dziecka. Widząc, jak liczy dorosły i słysząc ostatni wypowiadany przez niego liczebnik, jeszcze nie wie, ile jest policzonych przedmiotów, dlatego samo chce je policzyć. Dopiero po wielokrotnym doświadczeniu rytmu liczenia, wymieniając liczebniki, wie: Jest tyle. W miarę ćwiczenia liczebniki nasycają się treścią. Stopniowo dziecko zaczyna rozumieć, że na przykład słowo „siedem" oznacza siódmy liczony przedmiot i siedem policzonych przedmiotów. W tym czasie nie przeszkadza dziecku także to, że przedmioty, które postanowiło policzyć, różnią się od siebie np. kolorem. Jeżeli znajdują się blisko siebie, na wspólnym terytorium, liczy je razem. Może więc powiedzieć: Jest ich tyle. Licząc je, nie bierze pod uwagę różnic jakościowych. Stosunkowo późno dziecko zaczyna rozumieć, że wynik liczenia nie zależy od tego, czy liczy „od początku", czy „od końca". Ważne jest, aby policzyć wszystkie przedmioty. Często przeszkadzają mu dorośli tłumacząc: Liczy się od lewej do prawej. Wydaje się im, że w liczeniu jest tak, jak w czytaniu „od lewej do prawej". Takie naciski są wręcz szkodliwe. Liczenie -to nie czytanie, nie wolno tego mylić. Do opisanych tu prawidłowości liczenia dziecko musi dojść w wyniku samodzielnych doświadczeń. Jestem przekonana, że nie ma sensu wyjaśniać dziecku, jak się liczy. Ono i tak nie zrozumie tego, co tłumaczy dorosły Trzeba zachęcać dziecko do liczenia, pokazywać, jak się liczy, liczyć razem z nim, podpowiadać dziecku liczebniki itd. W trakcie takiego treningu dziecko samo zbuduje swój schemat liczenia. Dzieci przedszkolne, a szczególnie sześciolatki, muszą bardzo często liczyć, aby w ich umysłach taki schemat się ukształtował. Bez umiejętności liczenia sukcesów szkolnych nie będzie.

 Zabawy i zadania sprzyjające kształtowaniu umiejętności liczenia.

Nie me wątpliwości, że dziecko musi mieć wiele, bardzo wiele okazji do rachowania, aby w jego umyśle ukształtowała się umiejętność liczenia i rozróżniania liczenia błędnego od poprawnego. Gdy dziecko dostrzega błędy w liczeniu, to wie, jakich prawidłowości trzeba przestrzegać. Prawidłowości te, w postaci zasad liczenia, wyodrębniły R. Gelraan i Gallistel C. R.(1978). Słów kilka na ten temat podają R. Vasta, M. M. Haith, S. A. Miller (1995,s. 96 -298). Przedstawione prawidłowości dotyczące rozwoju dziecięcego liczenia zweryfikowałam, prowadząc wśród dzieci polskich badania, które przedstawiam w książce,, Dzieci ze specyficznymi trudnościami... ‘’

Nie sposób w rozdziale tym opisać setek ćwiczeń. Dlatego przedstawię wskazówki, według których należy organizować dla dziecka sytuacje sprzyjające kształtowaniu tych umiejętności. Nie będzie to trudne. Wystarczy, aby dorosły zapamiętał taki tok postępowania:

1.Na początku każdego ćwiczenia należy gestem lub wzrokiem wyodrębnić obiekty do policzenia. Na przykład: To są jabłka (gest określający je), Tam są kaczki (gest wskazujący), Tu leżą klocki (spojrzenie i gest obejmujący wszystkie);

2.Następnie trzeba spytać: Jak myślisz, ile ich jest? Jeżeli dziecko odpowie Dużo. Mało, dorosły mówi: Ile? Określ liczbą. Ma to skłonić do szacowania. Podana przez dziecko szacunkowa liczba jest dla dorosłego informacją, że skierowało uwagę na pokazywane obiekty i wie, czego się od niego oczekuje. Szacując dzieci wypowiadają liczebniki często dalekie od liczby przedmiotów. Mówią na przykład: Sto, a przedmiotów jest kilka: Pięć, a obiektów do policzenia jest bardzo dużo. Nie trzeba protestować. Dziecko szacując ma posłużyć się liczbą i o to chodzi. W miarę treningu szacowanie będzie bardziej precyzyjne;

3.Teraz dorosły proponuje: Policz.

Nie wolno dziecku przeszkadzać w liczeniu: przerywać, poprawiać, skłaniać, by zaczęło od początku itd. Ono stara się liczyć najlepiej, jak potrafi. A że jego umiejętności są jeszcze niewielkie, liczy w taki właśnie sposób. Dorosły ma pochylić się nad dzieckiem i obdarzyć je uwagą. Najlepiej, jeżeli spogląda uważnie na czynności dziecka i podpowiada „zapomniane" liczebniki;

4.Przyszedł czas na pokaz prawidłowego liczenia.

  Dorosły zwraca się do dziecka: Popatrz, jak ja liczę. Pomóż mi. Policzymy razem. Jeżeli umiejętności dziecka są jeszcze niskie, dorosły układa przedmioty szeregiem, aby podkreślić rytm liczenia. Wskazuje każdy liczony przedmiot wyrazistym gestem i wymienia liczebnik (tak jakby nadawał przedmiotowi „liczebnikową" nazwę): Jeden, dwa, trzy, cztery... Kończąc liczenie, akcentuje ostatni liczebnik mówiąc na przykład: ... Czternaście. Jest czternaście kasztanów. W wypadku, gdy dziecko już sprawnie liczy i tylko „zapomina" niektóre liczebniki, nie trzeba układać szeregami przedmiotów do policzenia. Wystarczy, jeżeli dorosły pokaże wszystkie gestem, a potem policzy, wskazując każdy. Na koniec zaakcentuje ostatni liczebnik tak, aby było wiadomo, że kasztanów jest na przykład czternaście.

Ćwiczenia w liczeniu należy prowadzić w następujący sposób. Dziecko ma liczyć wszystko dookoła: jajka w koszyku, klocki wysypane na podłogę, książki stojące na półce, drzewa rosnące wzdłuż alejki, kaczki pływające po stawie. Można także urządzić „inwentaryzację" i policzyć wszystko, co się znajduje w domu, przedszkolu. Dobrze jest wiedzieć, ile jest krzeseł, garnków w kuchni, ręczników na półce itd. Warto także przeprowadzić serie ćwiczeń ułatwiających dziecku zrozumienie specjalnej roli ostatniego liczebnika. Dorosły proponuje:

-liczenie „znikających" obiektów: są nimi dźwięki (klaskanie, stukanie,

rytmiczne uderzenia w cokolwiek), przejeżdżające samochody, pasażerowie wsiadający do odjeżdżającego autobusu itd.,

-liczenie wkładanych do pudełka (woreczka, szuflady) drobnych przedmiotów, a następnie ustalanie, ile ich tam jest. W obu sytuacjach liczone obiekty znikają z pola widzenia dziecka, ale w pamięci pozostaje ostatni wypowiadany liczebnik. Określa on wyraziście, ile jest policzonych przedmiotów. Jednocześnie trzeba organizować dziecku sytuacje pomagające zrozumieć, że wynik liczenia nie zależy od kierunku liczenia oraz od tego, czy się przedmioty przestawiło, czy też nie. Oto kilka przykładów:

•Dorosły proponuje: Policz książki na półce... Doskonale. Jest ich piętnaście. Przestawia kilka książek (dziecko to widzi) i pyta: Jak myślisz, ile jest teraz książek na półce? Nie trzeba się dziwić, jeżeli dziecko na nowo zacznie liczyć. Musi wielokrotnie doświadczyć podobnych sytuacji, aby zrozumieć, że tego typu zmiany nie mają wpływu na wynik liczenia. W podobny sposób należy postępować przy liczeniu ułożonych szeregiem patyczków, klocków, samochodów -zabawek itp.

•Dorosły sprząta, a dziecko mu pomaga. Ustawił rzędem krzesła do odkurzania. Proponuje: Policz. Przygląda się, z której strony dziecko rozpoczęło liczenie. Następnie pyta: Jakbyś policzył z tej strony (pokazuje przeciwną), to także krzeseł będzie sześć? Znowu nie należy się dziwić, gdy dziecko sprawdza licząc od tyłu. Musi to zrobić kilkakrotnie w różnych sytuacjach, aby dojść do wniosku, że wynik liczenia nie zależy od tego, czy się liczy „od początku", czy „od końca".

•Dobrą okazją do takich ćwiczeń może być spacer. Na przykład dziecko policzyło drzewa z lewej strony alejki, poczynając od jej początku. Dorosły pyta: Ciekawe, czy jakbyś policzył drzewa poczynając od końca, będzie ich tyle samo? A może nie? Dobroczynny wpływ na lepszą świadomość ma sytuacja, gdy trzeba drugiemu człowiekowi coś wytłumaczyć. Wiedzą o tym dorośli wspominając: Zrozumiałem dopiero wtedy, gdy o tym głośno powiedziałem. Dzieci są bardzo rzadko w sytuacji, gdy mogą o czymś opowiedzieć, coś wyjaśnić, czegoś nauczyć. Dorośli nie lubią, gdy ich dziecko poucza. Karcą więc je. Można zorganizować taką zabawę, podczas której dziecko będzie uczyło liczyć np. misia.

 Trening w liczeniu będzie skuteczny, jeśli dziecko będzie liczyło każdego dnia, przy każdej okazji.  

 

http://przedszkole13.pila.pl/website/wp-content/uploads/2016/09/Program-wspomagaj%C4%85cy-Dzieci%C4%99ca-matematyka.pdf

 

Życzę sukcesów w rozwijaniu dziecięcego liczenia

wychowawczyni gr.III

A.Sz.